Grz – Tak To ja !
Chciałbym budzić się w łożu wodnym, dobrze się ubierać

nie chodzić głodny, mieć swój własny chodnik
w nim dłoń odbitą, strzelić w łeb tym, co mi Źle życzą
góry na własność na nich do willi wyciąg i co
i kurew tysiące, przestań bić się z własnym ojcem
złoto, które oświetla na Majorce słońce gorące
płonące gliny i co pół godziny
jeŹdzić inna furą patrząc jak me odrzutowce na niebie wirują
na mym lotnisku co z dumą kołują kurwa jak te marzenia mnie dołują
zamiast wodniaka me plecy od podłogi chorują
rówieśnicy podjeżdżają betami, z biedy sobie żartują
zastanawiałeś się jak to jest gdy inni głód czują
i plują na problemy, mówią my o nich nic nie wiemy
mamy co chcemy, żyjemy w raju
dzień w dzień na haju, a co złego w tym kraju to nie u nas
jeszcze wczoraj tata dał mi na skuna
tak pamiętam wielkiego skręta i policję biorącą w łapę
a w ich radiu słyszałem zgłoszenie
że ktoś odjebał w mym sąsiedztwie chatę
a dziś rano zamykali jakiegoś biedaka za kratę
podobno nie miał na szamę, matki nie znał
tydzień temu zajebali mu tatę, ale co mnie to, jadę
dziś impra u kumpla, kilka kumpli naćpanych z nimi małolatek
Co to ma być kurwa mać
Sami krzyczą, chcemy by nas usłyszeli
lecz gdy inni krzyczą w dodatku słabsi
udajemy, że ich nie słyszymy
czy to normalne, kurwa mać, ludzie

Naładowany nerwami patrzę na bramy bogaczy
a za tymi bramami drogi wyłożone marmurami
przyjęcie z błyszczącymi kieliszkami
i oczami się karmię, myślę o swej pannie
w złotej wannie, lecz ten widok kłamie
niestety, o rety, gazety tego pełne
wypowiedzi bezczelne
tych, co wełnę 100% na palec nawijają
tych, co domy, co chwile nowe stawiają
tych, co takich jak ja nie zauważają
tych, co i mnie do nierównej wojny o byt wyzywają
tych, co mnie olewają
tych, co mą przeszłość wyśmiewają
tych, co złe dzieci przede mną przestrzegają
mówiąc tych z tatuażami łysych ludzie nie kochają
tępią, na marginesie zostawiają

Tak to ja ten niby gorszy, tak to ja ten niemający forsy
Tak to ja ten myślący codziennie, co zrobi, gdy się skończy
Tak to ja ze wkurwienia teraz krzyczący
Tak to ja ten słyszący grozę co dnia, tak to ja…
Wypchane portfele, na zawołanie przyjaciele mających za wiele
nie znających słów dziś z bliŹnim się podzielę
ci dający najwięcej w kościele nie koniecznie będąc w nim w niedziele
no wiesz fotel za fotelem liczy się poparcie, a zwłaszcza
gdy dzieci jego na starcie pokazują zachciankę wskazującym palcem
zanim zaczną walczyć wygrać muszą z biedą i tak w nierównej walce
a ojciec ich dziś kupić musi biżuterie swej kochance
iść pośmiać się z Marcinkiem Dańcem a ja będąc dla niego wygnańcem
w oczy mu się wpatrzę i z uśmiechem na twarzy zaklaszcze
i opatrzę na jego oczach własne rany i może zrozumie
że to dzięki jego światu mojemu zostaną wolno przydzielone zmiany
gdy świat ten gruzem przysypany, rękoma takich jak on być musi odkopany
czy to temat zrozumiany?

I opatrzę na jego oczach własne rany
i może zrozumie, że to dzięki jego światu
mojemu wolno zostaną przydzielone zmiany
gdy świat jest gruzem przysypany
rękoma takich jak on być musi odkopany
czy zostałem teraz zrozumiany?

[x2]
Tak to ja ten niby gorszy, tak to ja ten niemający forsy
Tak to ja ten myślący codziennie, co zrobi, gdy się skończy
Tak to ja ze wkurwienia teraz krzyczący
Tak to ja ten słyszący grozę co dnia, tak to ja…