Coma – Lsnienie  !


W tamtym ciemnym domu


Pojawiły się


Nie wiedzieć skąd


Świetliste cienie.


Potem nagły wstrząs


Obezwładnił nas


Nieznośny blask


Ogniste lśnienie.


Prześwietlone oczy


Prześwietlone neonami łby


Tęczowe włosy.


Prześwietlony byt


Ultrafioletowe łzy


I my jak prześwietlony film.


Trzeba będzie tworzyć


Supernowy, prześwietlony kształt


By rzeczom nadać treść.


Prześwietlony świat


Niedorzecznie idealny plan


Już nic nie znaczy.


Braciszku


Przyszło nam szumieć


Na skurwiałym bruku miasta królów.


Braciszku


Przyszło nam przejrzeć na oczy.


Ja wiem, nosiliśmy w sercach


Misterne projekty


Bezpiecznej hodowli dusz.


Ja wiem ile zostało w nas ufności


Gdy formy zniosła treść.


Nie mniej było pytań


Kiedy legły w gruzach


Konstrukcje sprawiedliwych.


Nie mniej smakowało


Uleganie szaleństwu


Naginanie wieczności.


Ja wiem, teraz nam trzeba


Z entropii, z wolności i głodu


Odnowić moc.


Ja wiem ile zostało w nas ufności


Choć formy zniosła treść.


Ja wiem!


Trzeba będzie na własność


Odbudować nam kosmos.


Nie mniej dobrze mi wiedzieć


Że rozumiesz, że jesteś.


Prześwietlone oczy


Prześwietlone neonami łby


Tęczowe włosy.


Prześwietlony byt


Ultrafioletowe łzy


I my jak prześwietlony film.


Trzeba będzie tworzyć


Supernowy, prześwietlony kształt


By rzeczom nadać treść.


Prześwietlony świat


Niedorzecznie idealny plan


Już nie dotyczy nas.