samebody blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2005

Placebo – EVERY YOU EVERY ME (KAŻDY TY, KAŻDY JA)

Łatwa miłość to dar niebios.
Ty milczysz, żar się w nas wypalił.
Me serce niczym dziwka, twe ciało rozdarte.
Me ciało wyczerpane, twe zużyte do cna.
Kreślę imię na swym ramieniu.
Zamiast reagować, leżę tu jak zaklęty.
Bo nie ma już nic do roboty,
Każdy ty i każdy ja.

Łatwa miłość, cipka, którą wybrałem.
Żadnej innej nie chcę używać.
Inną miłością bym poniewierał,
Żadne okoliczności mnie nie usprawiedliwią.
Sprawy mające nadejść w takiej postaci.
Zbyt wiele jadu się uwolni.
Bo nie ma już nic do roboty,
Każdy ty i każdy ja.
Każdy ty i każdy ja.
Każdy ja…

Łatwa miłość lubi zmiany.
Skłonna, by przylgnąć i zniszczyć .
Zamilcz na miłość boską.
Nigdy nie było tak wiele do stracenia.
Podaję swą głowę na talerzu.
To tylko osłoda, wzywają zbyt późno.
Bo nie ma już nic do roboty,
Każdy ty i każdy ja.
Każdy ty i każdy ja.
Każdy ja…
Każdy ty i każdy ja.
Każdy ja…

Niczym bezbronny prowadzi ślepego.
Wiem, jestem samolubny, jestem okrutny.
Łatwa miłość, zawsze znajduję
Kogoś, by poniżyć, a potem zostawić.
Zupełnie samotny w czasie i przestrzeni.
Niczego tu nie ma, a to co jest, należy do mnie.
Coś pożyczonego, cos niebieskiego.
Każdy ty i każdy ja.
Każdy ty i każdy ja.
Każdy ja…
Każdy ty i każdy ja.
Każdy ja…

KoRn – Counting On Me

Czemu nigdy nie możesz się wycować?
czemu nie możesz po prostu się zamknąć?
boże, to co czuję
wpędzi mnie w pułapkę
to ty zawsze na mnie krzyczysz
ja jestem tym który czyni twe życie beztroskim
czym do cholery mam jeszcze być?
czemu musisz mi to robić?

Uciec, nie widzę
pokazać drogę, sprawić by zapłacili

Licz na mnie
zawsze w nadziei że będę
zawszę z tobą w niedoli
chociaż ty zawsze zostawiasz mnie w potrzebie
wyssałeś ze mnie życie
nienawidzisz wszystkiego, co zobaczysz
mam tego dosyć
ale zawszę będę zostawał kiedy powinienem odejść

Widzisz na mojej twarzy ból
podczas gdy mnie poniżasz
wewnątrz rośnie gniew
popchniesz mnie, lecz ja nie upadnę
to ty zawsze na mnie krzyczysz
ja jestem tym który czyni twe życie beztroskim
czym do cholery mam jeszcze być?
czemu musisz mi to robić?

Uciec, nie widzę
pokazać drogę, sprawić by zapłacili

Licz na mnie
zawsze w nadziei że będę
zawszę z tobą w niedoli
chociaż ty zawsze zostawiasz mnie w potrzebie
wyssałeś ze mnie życie
nienawidzisz wszystkiego, co zobaczysz
mam tego dosyć
ale zawszę będę zostawał kiedy powinienem odejść

Czy to naprawdę mógłby być ten dzień, dzisiaj
czy to naprawdę znaczy że to koniec z problemami
tym razem będę musiał odejść

W tej chwili!
zabrałem wszystko co mogłem
w tej chwili!
rozdarłeś nas wszystkich
w tej chwili!
już nic nie możesz zrobić żeby mnie powstrzymać

W tej chwili
w tej chwili
w tej chwili
w tej chwili
w tej chwili
w tej chwili
w tej chwili
w tej chwili
w tej chwili
w tej chwili

Licz na mnie
zawsze w nadziei że będę
zawszę z tobą w niedoli
chociaż ty zawsze zostawiasz mnie w potrzebie
wyssałeś ze mnie życie
nienawidzisz wszystkiego, co zobaczysz
mam tego dosyć
ale zawszę będę zostawał kiedy powinienem odejść

Czy to naprawdę mógłby być ten dzień, dzisiaj
czy to naprawdę znaczy że to koniec z problemami
tym razem będę musiał odejść

A Perfect Circle – When the Levee Breaks
Gdy zapory puszczają (Memphis Minnie cover)

Jeśli dalej będzie padać, zapora w końcu puści
Jeśli dalej będzie padać, zapora w końcu puści
Gdy zapory puszczają nie ma gdzie się ukryć

Stara, zniszczona zapora nauczyła mnie płakać i jęczeć
Panie, stara, zniszczona zapora nauczyła mnie płakać i jęczeć
To wszystko, czego trzeba, by zmusić człowiega z gór do opuszczenia domu

No cóż, no cóż, no cóż
Czy nie czujesz się z tym źle
Kiedy próbujesz odnaleźć drogę do domu
Nie wiesz, w którą stronę iść?
Jeśli pójdziesz na południe
Nie znajdziesz tam pracy
Jeśli nie słyszałeś o Chicago.

Płacz nie pomoże, modlitwy na nic się zdadzą
Nie, płacz nie pomoże, modlitwy na nic się zdadzą
Gdy zapory puszczają, mamo, musisz się przenieść

Całą zeszła noc siedziałem na zaporze, łkając
Całą zeszła noc siedziałem na zaporze, łkając
Myśląc o ukochanej i szczęśliwym domu

Przenoszę się, przenoszę do Chicago,
Przenoszę się do Chicago,
Wybacz, ale nie mogę cię zabrać
Schodzę w dół już, schodzę w dół, schodzę…

KoRn – No One’s There..

Ty i ja
nie mamy twarzy
już niedługo nasze życia zostaną wymazane
jak myślisz, będą o nas pamiętać?
czy zwyczajnie zostaniemy zastąpieni

Och, tak chciałbym móc widzieć
tak bardzo chciałbym latać
zanieść wszystkie rzeczy zawieszone nade mną
do miejsca, gdzie mógłbym się wypłakać

więc cóż to może być?
nikt nie słyszy mego wołania
odbija się echem i wraca do mnie
nikogo tam nie ma

Do wszystkich tych bezimiennych uczuć
z którymi nie mogę sobie poradzić w życiu
do wszystkich tych chciwych ludzi
próbujących wyżywić się z tego, co moje
musicie zaspokoić swój głód
i przestać pieprzyć się z mym umysłem
wiem, że już czas opuścić i zostawić te miejsca daleko za sobą

Ty i ja
nie mamy twarzy
już nas nie widzą
bez obiecywanej miłości
i bez wiary w to, co w zanadrzu

och, tak chciałbym móc widzieć
tak bardzo chciałbym latać
zanieść wszystkie rzeczy zawieszone nade mną
do miejsca, gdzie mógłbym się wypłakać

Więc cóż to może być?
nikt nie słyszy mego wołania
odbija się echem i wraca do mnie
nikogo tam nie ma

Do wszystkich tych bezimiennych uczuć
z którymi nie mogę sobie poradzić w życiu
do wszystkich tych chciwych ludzi
próbujących wyżywić się z tego, co moje
musicie zaspokoić swój głód
i przestać pieprzyć się z mym umysłem
wiem, że już czas opuścić i zostawić te miejsca daleko za sobą

Gdzie ukrywają się wszystkie te uczucia?
tańczą w środku i na zewnątrz mego umysłu
wypalają wszystko czego pragnę
karmią mnie aż do mojego upadku
gdzie jesteś? moja dusza krwawi
poszukuję, lecz czy oślepłem?
całkiem sam i na zawsze ograniczony
na wieki uwięziony w pułapce swego umysłu

Do wszystkich tych bezimiennych uczuć
z którymi nie mogę sobie poradzić w życiu
do wszystkich tych chciwych ludzi
próbujących wyżywić się z tego, co moje
musicie zaspokoić swój głód
i przestać pieprzyć się z mym umysłem
wiem, że już czas opuścić i zostawić te miejsca daleko za sobą

Do wszystkich tych bezimiennych uczuć
z którymi nie mogę sobie poradzić w życiu
do wszystkich tych chciwych ludzi
próbujących wyżywić się z tego, co moje
musicie zaspokoić swój głód
i przestać pieprzyć się z mym umysłem
wiem, że już czas opuścić i zostawić te miejsca daleko za sobą

KoRn – Counting on me

Czemu nigdy nie możesz się wycować?
czemu nie możesz po prostu się zamknąć?
boże, to co czuję
wpędzi mnie w pułapkę
to ty zawsze na mnie krzyczysz
ja jestem tym który czyni twe życie beztroskim
czym do cholery mam jeszcze być?
czemu musisz mi to robić?

Uciec, nie widzę
pokazać drogę, sprawić by zapłacili

Licz na mnie
zawsze w nadziei że będę
zawszę z tobą w niedoli
chociaż ty zawsze zostawiasz mnie w potrzebie
wyssałeś ze mnie życie
nienawidzisz wszystkiego, co zobaczysz
mam tego dosyć
ale zawszę będę zostawał kiedy powinienem odejść

Widzisz na mojej twarzy ból
podczas gdy mnie poniżasz
wewnątrz rośnie gniew
popchniesz mnie, lecz ja nie upadnę
to ty zawsze na mnie krzyczysz
ja jestem tym który czyni twe życie beztroskim
czym do cholery mam jeszcze być?
czemu musisz mi to robić?

Uciec, nie widzę
pokazać drogę, sprawić by zapłacili

Licz na mnie
zawsze w nadziei że będę
zawszę z tobą w niedoli
chociaż ty zawsze zostawiasz mnie w potrzebie
wyssałeś ze mnie życie
nienawidzisz wszystkiego, co zobaczysz
mam tego dosyć
ale zawszę będę zostawał kiedy powinienem odejść

Czy to naprawdę mógłby być ten dzień, dzisiaj
czy to naprawdę znaczy że to koniec z problemami
tym razem będę musiał odejść

W tej chwili!
zabrałem wszystko co mogłem
w tej chwili!
rozdarłeś nas wszystkich
w tej chwili!
już nic nie możesz zrobić żeby mnie powstrzymać

W tej chwili
w tej chwili
w tej chwili
w tej chwili
w tej chwili
w tej chwili
w tej chwili
w tej chwili
w tej chwili
w tej chwili

Licz na mnie
zawsze w nadziei że będę
zawszę z tobą w niedoli
chociaż ty zawsze zostawiasz mnie w potrzebie
wyssałeś ze mnie życie
nienawidzisz wszystkiego, co zobaczysz
mam tego dosyć
ale zawszę będę zostawał kiedy powinienem odejść

Czy to naprawdę mógłby być ten dzień, dzisiaj
czy to naprawdę znaczy że to koniec z problemami
tym razem będę musiał odejść


Z dawnej przeszłości

Dlaczegóż teraz nie mogę gdzieś z tobą,
w zaciszu siedząc, wieść cichej rozmowy?
Czemuż nie mogę ująć twych dłoni,
na mym ramieniu uczuć twojej głowy?

Czemuż nie mogę podzielić się z tobą
każdym oddechem, każdym kęsem chleba,
każdą radością i każdą boleścią -
i tylko tak mi wiecznie tęsknić trzeba?…

„Tagedia tego świata polega na tym,że

nikt nie jest szczęśliwy,czy utkwił w

czacie bólu ,czy w czasie

radości.Tragedia tego świata polega na

tym,że wszyscy sa samotni.Gdyż życia w

przeszłości nie można dzielić z ludzmi

współczesnymi.Każdy,kto ugrzęznie w

czacie,tkwi tam sam.”

cyt.Alan Lightman „Sny Einsteina”


Aerosmith – Dream On

Za każdym razem kiedy patrzę w lustro
Wszystkie te linie na mojej twarzy staja się jasne
Przeszłość odeszła
Odszedłem jak zmrok
Czy nie jest to sposób
Wszyscy w życiu musza spłacić swoje długi

Tak, wiem że nikt nie wie
Skąd to jest i dokąd zmierza
Wiem że to są grzechy wszystkich
Musisz przegrać żeby wiedzieć jak wygrywać

Połowa mojego życia jest zapisana w księgach
Żyć i uczyć się od głupców i od
Wiesz że to prawda
Wszystkie te rzeczy powracają do ciebie
Śpiewaj ze mną, śpiewaj dla roku
Śpiewaj dla śmiechu i śpiewaj dla łez
Śpiewaj ze mną, jeżeli jest to tylko dzisiaj
Może jutro dobry Pan zabierze cię daleko

Śnij dalej, śnij dalej, śnij dalej
Śnij sobie sen staje się prawdą
Śnij dalej, śnij dalej, śnij dalej
I śnij dopóki sen stanie się prawdą
Śnij dalej, Śnij dalej, Śnij dalej, Śnij dalej
Śnij dalej, Śnij dalej, Śnij dalej, aaaahhhhh..

Śpiewaj ze mną, śpiewaj dla roku
Śpiewaj dla śmiechu i śpiewaj dla łez
Śpiewaj ze mną, jeżeli jest to tylko dzisiaj
Może jutro dobry Pan zabierze cię daleko
Śpiewaj ze mną, śpiewaj dla roku
Śpiewaj dla śmiechu i śpiewaj dla łez
Śpiewaj ze mną, jeżeli jest to tylko dzisiaj
Może jutro dobry Pan zabierze cię daleko

Text ten otrzymałem od Damiana B. dzieki..

Trzeci Wymiar – Zapomnij o tym..

…kiedy patrzę w ich źrenice widzę własne odbicie.
Wspomnienia, które iskrzą jeszcze dziś oczy szklą…
…mały pokój i ja modląc się za ciszą, która była mi najbliższą rzeczą –
bliższą niż ona i niż on! Bliższą niż dom gdzie wyrosłem.
Brak pieniędzy i alkohol niszczą – proste!
Ktoś powiedział mi „…opisz to…”, opisuje,
nie wierzysz to spytaj moją siostrę – ona też wie!
Też pamięta boazerię – na niej czerwień.
Do dziś pewnie czeka, aż ktoś kłótnie przerwie.
Wiele razy uciekałem stamtąd – uwierz – znam to!
Wiem, co czuje dziecko – myśli sobie „biec”,
bo jedyną myślą jest „uciec stąd!”
Pamiętam późne popołudnie – czwarte piętro, im wyżej tym smutniej,
schody, zamek, kuchnie -
kiedy tak szedłem nieufnie patrząc czy alkohol cuchnie.
Wiem jak boli i jak puchnie! Jeden Bóg wie, o co były tamte kłótnie.
Dziś nie pałam do nich gniewem, lecz jednego jestem pewien –
ten dom to nie był eden. Ilu takich jak ja – nie wiem – nie dociekam!
Lecz jako dziecko nie widziałem w nich człowieka – wiedz to!

…a teraz śpij i zapomnij o tym co widziałeś,
co słyszałeś, co przeżyłeś i pomyśl, że to sen,
że to wcale nie działo się – tak będzie lepiej – śpij…

…drugie piętro w poniemieckiej kamienicy,
piękno ciszy zakłócone – ktoś krzyczy – to sąsiedzi z piętra.
Mimo, że byłem młody to pamiętam – numer drzwi „siódemka”,
Taka tam noc niejedna jak ta, ale do sedna –
…spałem ululany przez mamę dopóki nie słyszałem różnych kłótni próżnych,
których nie rozumiałem. Czy to były omamy?
Ze snu zerwany – wlepiałem wzrok zaspany w „mówiące ściany”.
Słyszałem głos kobiety – nadęty, facet krzyczał bez przerwy – miał nerwy,
płacz dziecięcy – niewyraźny – choć tak ważny dla tysięcy rodziców –
tutaj był zbędny!
Nie jak spirytus i goście. Ja owinięty w pościel myślałem –
„…bogu ducha winny malec, po co komu łzy wylane…?” Pytanie za pytaniem –
przecież mogłem to być ja! U mnie Arkadia – tam impra trwa!
Huk szkła, łamane krzesła – słyszałem jak prosił lecz nikt nie przestał!
Rano widziałem go pod bramą – z podrapaną twarzą siedział na piłce,
na rączkach sińce miał, wspominam chłopca – mieszkanie po nim to pustostan!

…a teraz śpij i zapomnij o tym co widziałeś,
co słyszałeś, co przeżyłeś i pomyśl, że to sen,
że to wcale nie działo się – tak będzie lepiej – śpij…

…czarne opary nad miastem niczym mroczny zastęp zwiastowały burzę,
jeszcze ja wpatrzony dłużej w taniec liści na wietrze,
oderwał mój wzrok chłopak w prującym się swetrze –
chciał schować się przed deszczem – a światło latarni świeciło tuż nad nim –
zgadnij skąd spadły pierwsze krople?
Widziałem sine policzki całe wilgotne, na nich słone sople,
a w nich utopiony strach i smutek.
Miałem zapytać po co nocą jak wyrzutek stoi pod drzewem,
lecz chyba zabrakło mi odwagi, nie wiem!
Cicho jak złodziej dalej siedziałem w samochodzie i patrzyłem zza szyby na żywy obraz –
na bezbronne dziecko i nikogo, by strzec go. Na jego brudne dłonie i ubranie,
na zapłakane, niewinne powieki – miał wypieki po mimo chłodu,
z powodu głodu zapadnięte policzki.
Czemu nie wraca do domu, jak myślisz?

(Wiem ze nie umieszczam tu tekstow hip-hop’owych lecz ten tekst postanowilem umiescic…)


  • RSS