samebody blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2004

Włochaty – Zjedz Dziecko..

Kiedy matka dała życie dziecku, wszyscy chórem krzyknęli „dobra robota”. Ale matka nie powiedziała słowa, ponieważ była niema. Kiedy dziecko miało kilka dni, jego usta zaczęły pić wodę, niewinne dziecko, miało wkrótce iść na rzeź. Kiedy miało zaledwie dwa tygodnie, postawili je na wagę, a stamtąd wcisnęli do drewnianej skrzyni, szybko zamknęli stalowymi gwoździami. Zabrali dziecko do miejsca, ściany i posadzka wyłożone białymi kafelkami, pokryte zakrzepłą krwią i zwierzęcymi odchodami. Wywlekli dziecko ze skrzyni na pokrwawioną ziemię, i kiedy wstrząsy przeszły przez nie, nie mogło wydobyć głosu. Powiesili dziecko za nogi na ruchomym łańcuchu, ale nikt tego nie zatrzymał bo tam nikt nie pyta o ból. Dziecko podróżowało do góry nogami aż napotkało krwawy nóż, i kiedy nóż zatopił się w nim, ono rozstało się z życiem. Dziecko wisiało tam bez ruchu, jego wnętrzności płynęły pod nim. Powodu swojej nagłej śmierci, to dziecko nigdy się nie dowie. Zdarli skórę oczyszczając jego grzbiet i rozrąbali go na pół. Chcesz poznać powód jego śmierci? Ten powód to cielęcy gulasz.

Tool – Forty Six & 2 (Czterdzieści sześć i 2)

Mój cień
skórę zrzuca niczym wąż,
Zdzierałem znów strupy z ran moich.
Jestem głęboko,
Przekopując w dole me słabe muskuły
Szukając śladu.

Czołgałem się na moim brzuchu,
Rozumiejąc w końcu, czym mogłem być
Tarzałem się w pomyłkach własnych,
I niepewnych ułudach.
Po część mnie która mnie przekroczy,
Lub po słowo mną władnące
Chcę poczuć jak zachodzą zmiany.
Chcę wiedzieć w czym się dotąd chowałem

W mym cieniu.
Zmiany przechodzą przez mój cień.
Mój cień skórę zrzuca,
Zdzierałem znów strupy z ran moich.

I czołgałem się na moim brzuchu,
Rozumiejąc w końcu, czym mogłem być
Pogrążałem się w chaosie niepewnych złudzeń.
Chcę poczuć jak zmiana mnie pochłonie
Poczuć, że na zewnątrz coś się odmieni,
Chcę poczuć metamorfozę własną,
I oddać z siebie to w czym trwałem.

W mym cieniu.
Nadchodzi zmiana. Oto czas mój.
Wysłuchaj pamięci mych muskułów,
porównaj z tym czego trzymałem się kurczowo,
Czterdzieści Sześć i 2 istnieją tuż przede mną.

Wybrałem by żyć i by
rosnąć, brać i dawać, by
Ruszać się, uczyć i kochać, by
Płakać, zabijać i ginąć, by
być nienormalnym ,by
Kłamać, nienawidzić i bać się, i by
Robić to co pozwala znieść to wszystko.

Wybrałem by żyć i by,
kłamać, zabijać i dawać i by
Umierać, uczyć się, kochać i by
Robić to co pozwala przejść to wszystko.

Ujrzyj mój zmieniający się cień,
Rozciągający się na mnie i ponad mną
Zmiękczający tą starą zbroję,
Mam nadzieję, że wciąż dane mi jest oczyścić drogę,
Poprzez przejście przez mój cień,
Wyjście już po drugiej stronie.
Krok w cień.
Czterdzieści Sześć i 2 są tuż przede mną.

Tool – H.

Co przeszło przez, żywym pozostało,
Co zewnątrz zostało, jest lustrem,
Lecz to, co piosenki śpiewa, to wąż,
Czekający by zmienić szczyny w wino.
Obydwa one przepaścią są nienawiści.
Zabijają mnie jednak tak samo.

Wąż za mną syczeć zaczyna,
Ostrzegając przed ranami jakie zadać mógłby,
Ma krew przede mną błaga mnie
Bym otworzył raz jeszcze serce swe.
A ja odczuwam to jak znowu nadchodzącą burzę.
Powoli.

Jadowity głos kusi mnie,
Wysącza mnie, sprawia, że krwawię,
Pękniętego i pustego porzuca mnie,
Ciągnie w dół niczym jakaś słodka grawitacja.

Wąż za mną syczeć zaczyna,
Ostrzegając przed ranami jakie zadać mógłby,
Ma krew przede mną błaga mnie
Bym otworzył raz jeszcze serce swe.
A ja odczuwam to jak znowu nadchodzącą burzę.

Jestem zbyt przywiązany do ciebie,
By odpłynąć, by zniknąć.
Dni mijają, a ja ciągle czuję cię,
Dotykającą mnie, zmieniającą mnie.
I powoli zabijającą mnie.

Bez zbędnej skóry, pośród burzy,
Pod tymi łzami, mury legną w gruzy.

A wąż jest zatopiony już
i gdy patrzę w oczy jego,
Mój strach zaczyna blednąć,
przypominając sobie wszystkie chwile, w których
Mogłem płakać.
Powinienem płakać.

I gdy mury legną w gruzach
i gdy patrzę w oczy twoje,
Mój strach zaczyna niknąć,
gdy przypomnę każdy moment
Gdy umierałem
I umrę
W porządku
Nie dbam o to.

Jestem zbyt przywiązany do Ciebie,
By odpłynąć, by zniknąć.
Dni mijają, a ja ciągle czuję cię,
Dotykającą mnie, zmieniającą mnie.
I konsekwentnie zabijającą mnie.

Włochaty – Zmowa !!!!

Wypadłem przez okno i spostrzegłem, że wciąż jeszcze oddycham, pomyślałem o jutrze i strach mnie obleciał. Włączam telewizor i chce mi się płakać: zabijanie, tortury, zniszczenia, okrucieństwa. Władcy przemysłu zabijają dla ropy, trucizna w powietrzu, wodzie i ziemi, my wszyscy zmieniamy się w mutantów, oni liczą swoje łupy. Obserwują mnie jak doświadczalnego szczura testując moją wytrzymałość, sprawdzają ile jeszcze mogę znieść upokorzenia i bólu. „Czasem trudno utrzymać w ryzach strumień życia”. Zmowa powszechna przeciwko rządowi to pragnienie ciągle żywe, choć przez lata zagłuszane troską o wodę, pożywienie, dach nad głową. Strach, konformizm, lenistwo, kwestia przystosowania, przyzwyczajenia. Pełni żaru, który kiedyś się wypali. Nie zrozumiana przez innych droga twego życia. Ludziom wydaje się, że wiedzą dokładnie, jak powinno wyglądać nasze życie, tymczasem nikt nie wie jak powinien przeżyć własne. Chcę usłyszeć twój szept mówiący „kocham”, zanim stanę na krawędzi tego, co nazywamy życiem.

Tool-Schism (Schizma)

Wiem jak pasować do siebie mają części, bo oglądałem je opadające wokół.
Zgniłe i tlące. Zasadniczo się różniące.
Czysty zamiar zestawiony dwie dusze kochanków w ruch wprawi.
Dezintegrując podczas wyniszczania naszej komunikacji.
Światło, które niegdyś podsycało nasz ogień, teraz wypaliło dziurę między nami,
więc nie możemy dojrzeć końca próbując wzajemnego kontaktu.

Wiem jak pasować do siebie mają części, bo oglądałem je ciśnięte w dół.
Żadnej winy, nie ma nikogo do obwinienia, lecz nie znaczy to, że nie pragnę by
wskazać palcem, kogoś obwinić, widzieć świątynię przewróconą.
By z powrotem części z sobą połączyć i znów odkryć komunikację.

Poezja, która płynie z wzajemnych przeciwieństw i odmiennych źródeł,
warta jest swego miana. Znajdując piękno w dysonansie.

Był czas, że części do siebie pasowały, lecz oglądałem je opadające wokół.
Zgniłe i tlące. Duszone naszym pożądaniem.
Znam matematykę wystarczająco dobrze, by wiedzieć o niebezpieczeństwach naszego kolejnego odgadywania.
Skazanego na rozpad, póki nie dorośniemy i umocnimy naszej komunikacji.

Zimna cisza ma tendencję do powodowania zaniku każdego uczucia współczucia,
między domniemanymi kochankami / braćmi.

Tool-The Patient (Cierpliwość)

Pojękiwania nudy nie doświadczam, przerażam przerażonych.
Czy to rodzaj testu?
Musi on nastąpić. Inaczej nie mógłbym iść dalej.
Wysuszanie cierpliwości, osuszanie sił życiowych.
To paranoiczne, sparaliżowane wampirze zachowanie jest już trochę przestarzałe.

Ale ja wciąż tu jestem, oddaję krew i wciąż wierzę. A ja wciąż tu jestem.
Ale ja wciąż tu jestem, oddaję krew i wciąż wierzę. A ja wciąż tu jestem.

Przeczekam to.

Jeżeli nie byłoby żadnego wynagrodzenia do zerwania,
żadnej miłości oczekującej z otwartymi ramionami aż przejdę tą Nudną ścieżkę, którą tu wybrałem,
Z pewnością już by mnie tu nie było.

Przeczekam to.

Jeżeli nie byłoby pragnienia by wyzdrowieć
Poniszczone i popsute spotkały się na tej Nudnej ścieżce, którą tu wybrałem,
Z pewnością już by mnie tu nie było.
Ja wciąż potrafię, a ja wciąż potrafię.
Być cierpliwym.

Bezustannie muszę sobie o tym przypominać…

Jeżeli nie byłoby żadnego wynagrodzenia do zerwania,
żadnej miłości oczekującej z otwartymi ramionami aż przejdę tą Nudną ścieżkę, którą tu wybrałem,
Z pewnością już by mnie tu nie było.
A ja wciąż potrafię.
Przeczekam to.


  • RSS