samebody blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2004

Alians – Bomby Domowej Roboty !!!!!

Do ostatniej możliwej chwili

Będziemy nieustannie głosić pokój

Ale gdy granica zostanie przekroczona

Mamy dla was bomby domowej roboty

Możecie się z nas śmiać

I podziwiać nas na każdym kroku

Ale my mamy dla was coś nowego

Mamy bomby domowej roboty

Nie będziemy rwać kamieni z bruku

Nie będziemy niszczyć trotuaru

Mamy lepszy sposób aby wam pokazać

Prawdziwe oblicze koszmaru

Może właśnie my udowodnimy

Prawdziwość odwiecznej filozofii

Albo przechylimy szale zwycięstwa

Na stronę tych co i tak są mocni

Kiesy nadejdzie następny

Niekontrolowany przypływ emocji

Dopiszemy kolejną zwrotkę

Do końca świata zbrodni

Możecie się z nas śmiać

I podziwiać nas na każdym kroku

Ale my mamy dla was coś nowego

Mamy bomby domowej roboty

System of a down – Aerials

Życie jest jak wodospad
Jesteśmy jednością w rzece, jednością po wodospadzie
Płynąc w próżni słyszymy słowa
Zagubiliśmy samych siebie, lecz jeszcze się odnajdziemy,
ponieważ chcemy żyć, zawsze chcemy iść do przodu
Nigdy nie stać w miejscu.
I jesteśmy tymi, którzy chcą dokonywać wyborów
Zawsze chcą grać, ale nigdy przegrywać
Anteny na niebie Kiedy uwalniasz drobną myśl, uwalniasz swe życie
Życie jest jak wodospad, czerpiemy swe siły z rzeki
A potem obracamy się i tworzymy wokół siebie mury
Płynąc w próżni słyszymy znane słowa
Anteny na niebie Kiedy uwalniasz drobną myśl, uwalniasz swe życie
Anteny, tak wysoko w górze
Więc kiedy uwolnisz swój wzrok z ziemi Czeka Ciebie wieczna nagroda

System of a down – ATWA

Hej, Ty, popatrz na mnie, szalone obrazy
Cały świat, który dotychczas widziałem przemyka obok mnie
Nie mam nic do zyskania ani do stracenia
Cały świat, który dotychczas widziałem przemyka obok mnie
A Ty nie dbasz o to, jak się czuję więc nie czuję tego więcej
Hej, Ty, czyż nie jestem już tak piękny
Cały świat, który dotychczas widziałem przemyka obok mnie
Uciszam swój głos, nie mam innego wyboru
Nie dbasz o to jak się czuję
dłużej Nie widzę, nie słyszę i nie mówię już więcej, gdyż nie czuję w Tobie…

Tool-Zniesmaczony (Disgustipated)

I spłynął na mnie Anioł Pana, budząc ze snu spokojnego. I uniósł mnie wysoko, i wyżej jeszcze aż dotknęliśmy Niebios samych. I zabrał mnie nad rozległe pola naszego środkowego wschodu. A gdy opadaliśmy, lamenty o niechybnej zagładzie uniosły się z gleby. Tysiąc, ach nie, milion głosów pełnych trwogi. I strach opanował mą duszę! Błagałem więc: „Aniele Pana, cóż to za umęczone krzyki?”. A Anioł tedy mi odpowiedział: „Są to lamenty marchewek. Lamenty Marchewek! Widzisz, wielebny Maynardzie, jutro rozpoczynają się żniwa – dla nich wszelako zacznie się holokaust!!” I zerwałem się ze snu zimnym potem zlany niczym łzami miliona przerażonych braci i zakrzyczałem: „Słuchajcie mnie! Słuchajcie! Ujrzałem światło! One posiadają świadomość, posiadają życie, posiadają duszę! Przeklinam Was! Niechaj króliki zakładają okulary! Ratujmy nasze siostry i braci naszych!” Czy usłyszę Amen! Czy usłyszę Alleluja?! Dzięki Ci, Jezu…

Życie żywi się życiem żywi się życiem żywi się ……

To jest niezbędne.

Był dzień, gdy obudziłeś się w swoim dole. Spojrzałeś wtedy na swoje niebo. I niebieski stał się Twoim kolorem. Miałeś ze sobą też swój nóż. Gdy wstałeś, twoje rzeczy oblepione były jakimś świństwem. Twoje ręce kleiły się. Wytarłeś je w swoją trawę, tak więc zielony stał się Twym kolorem. Boże, dlaczego wszystko musi się zawsze tak zmieniać? Zaczynałeś się już prawie denerwować. Twoja głowa bolała i dzwoniło w niej, gdy wstawałeś. Twoja głowa była prawie pusta. Zawsze bolała, gdy budziłeś się w ten sposób. Wyczołgałeś się ze swojego dołka na swoją kamienistą drogę i zacząłeś iść, czekając, aż reszta Twoich myśli do ciebie powróci. Widzisz samochód zaparkowany daleko przy drodze – podszedłeś do niego. „Jeżeli Bóg jest naszym ojcem,” pomyślałeś, „szatan musi być naszym kuzynem”. Dlaczego nikt inny nie rozumiał tak ważnych rzeczy? Doszedłeś do swojego samochodu i sprawdziłeś wszystkie drzwi. Były zamknięte. To był czerwony samochód i był nowy. Na siedzeniu leżała droga torba do aparatu. Dalek

o za Twoim polem mogłeś widzieć parę maleńkich ludzi idących pod Twoim lasem. Zacząłeś iść w ich kierunku. Teraz czerwony był Twoim kolorem i, oczywiście, ci maleńcy ludzie także należeli do Ciebie …

!!….::Cytaty::….!!

Śmierć sama w sobie nie jest straszna, lecz tylko mniemanie, że jest straszna jest straszne.

Lękliwy stokroć umiera przed śmiercią. Mężny kosztuje jej tylko raz jeden.
(William Shakespeare)

Śmierć nie byłaby okrutną, gdyby przybywała ku tym, którzy już życia nie pragną.
(Eliza Orzeszkowa)

Prawdziwy artysta cieszy się sławą dopiero po śmierci.
(Mikołaj Gogol)

Śmierć zwalnia nas od wszelkich zobowiązań.
(Michel de Montaigne)

Śmierć z własnej woli jest najpiękniejsza. Nasze życie zależy od innych, nasza śmierć od nas samych.
(Michel de Montaigne)

Tylko człowiek, który kochał, umiera jak człowiek.
(Antoine de Saint Exupery)

Widmo śmierci sprawia, że bardziej szanujemy życie.
(Paulo Coelho)

Każdy umiera w samotności.
(Hans Fallada)

„U młodych samobójstwo jest wołaniem o pomoc, u starych jest tylko wołaniem o śmierć” (Antoni Kępiński)

„Czego nie wiem, tego się lękam; czego się lękam, tego nienawidzę; czego nienawidzę, to chcę zniszczyć.”
(Jonathan Caroll)

Bać się śmierci to tak, jakby bać się,
że jesteśmy ograniczeni w przestrzeni.

Jean Cocteau
Życie jest kolejką po śmierć

Cierpienie jest siłą doskonalącą duszę ludzką

„Dowodem odwagi nie jest umierać, lecz żyć”
Vittorio Alfieri

„Śmierć jest dobra. Wobec wszystkiego zła, które się dzieje na świecie, śmierć jest człowiekowi najlepszym przyjacielem (…). Śmierć jest długim snem i chłodną nocą po upalnym dniu. Życie jest gorącym pyłem, a śmierć chłodną wodą (…). W chwili Śmierci ucisza się twoje serce i przestaje się skarżyć.”M. Woltowi

„Śmierć nie jest karą, tylko nagrodą życia…”

„Im bardziej stroma pójdziesz droga, tym wczesniej osiagniesz szczyt.”
Wolfgang Goes

„Ilez smierci trzeba nam przezyc, by sie nauczyc, ze i my umrzemy.”
Jean Rostand

„Zgoda na wlasna smierc pozwala odnalezc glówny nurt zycia.”
Brat Roger

Ciężko jest żyć bez nadziei, ale umierać bez złudzeń – łatwiej (Maryla Wolska)

Gdy przyjdzie dzień sądu, nie zapytają nas o to, cośmy czytali, lecz cośmy czynili (Tomasz a Kempis)

Kochać człowieka – znaczy powiedzieć mu: ty nie umrzesz! (Gabriel Marcel)

Kto się boi śmierci, nie nadaje się też do życia na świecie (przysł. rosyjskie)

Ludzie boją się śmierci, bo nie umieją cenić życia (Janusz Korczak)

Można świadomie i przewidująco oczekiwać śmierci, a jednak ona nas zawsze zaskoczy (Stefan Kisielewski)

Nie śmierć mnie niepokoi, ale umieranie (Michel Montaigne)

Nie żyjemy, aby umierać, ale umieramy, aby żyć wiecznie (Michael Buchberger)

Życie męczy, ale czy śmierć przyniesie ulgę? Ludziom nie spieszno do odpowiedzi na to pytanie (Stefan Kisielewski)

Żyć długo chcą wszyscy, ale nikt nie chce być starym (Johann Nestroy)

„wśród mroku przedświtu
noc mdleje
oblepia mnie czernią
wplata się we włosy
krwią maluje sny
na chwilę przed odlotem
pożera serca gwiazd
ku przestrodze śmiertelnych
i zadumie umarłych .
I wlasnie noc jest ta pora ktora kocham najbardziej, wtedy czuje ze zyje , a swoje odczucia przelewam na papier. Jestem demonem nocy pocichu wkradajacym sie do waszych snow.”

„Czy widziałeś”

Nienawidzę dnia w którym Cię poznałem
Wszystkich tych rzeczy które pokazałeś
Twych ust szeptem płonących
Twych oczu sztorm budzących
Wyciągając me ręce do Ciebie
Dałeś martwotę i potępienie
Teraz patrzę na dni przebyte
Na puste dni łzami zmyte
Sczęścia chciałem zasmakować
Lecz goryczy dałeś spróbować
Sfrunąłeś jak wysłannik nieszczęścia
Czekałeś od chwili poczęcia
Teraz gdy koniec mój bliski
Gdy matki mej czuję uściski
O wybaczenie mnie prosisz
Że Twój ból musiałem znosić

„Zła droga”

Jestem gwiazd odbiciem
Cieniem w Twoim oku
Jestem zwykłym życiem
Znikajacym w mroku

Jeśli jesteś w potrzebie
Drogę wytyczę Ci łatwo
Idź nią wprost przed siebie
Niech prowadzi Cię światło

Ścieżka prowadzi do celu
-Słowami w głąb duszy docieram
Jam błędnym ogniem w tunelu
Do piekła Cię zabieram…

„Upragniona śmierć”

Jeśli moja smierć pomoże,
Zabierz mnie w otchłań.
I spraw by żadne oczy
Łez nadaremnie nie roniły,
By nikt cierpieć nie musiał,
Bo nie chcę być powodem smutku.

Odbierz im wszystkie myśli,
Które im podarowałem.
Wielu już oczy zamknęło,
By nie widzieć mego obrazu.
Zamknęli swe usta na zawsze,
Więcej o mnie nie wspomniano.

Czy zbawienie jest w Twojej ręce?
Bo silny sie wydajesz.
Chciałeś być lepszy ode mnie?
Bo mówią o zdradzie krwią malowanej.

A łzy choćby szczere, nie wskrzeszą mnie.
Czy taka jest właśnie upragniona śmierć?

„Smutek”

Słone łzy z twarzy powoli ocieram,
Co bólem pieszczą me otwarte rany.
Po uschłym ciele krople krwi płyną,
A dusza ma smutkiem zalewa się cała.

Gdy oczy otwieram wita mnie mrok,
Tak już znajomy, ukochany tak.
W mroku tym czarna rzeka kłamst płynie,
W których kąpałem najbliższych od lat.

I drzewa cierpienia tuż obok wyrosły,
A między nimi ustawione trumny.
W nich leżą ludzie, ofiary moje,
Które z mej rzeki zaczerpnęły łyk.

Wybaczcie więc dzisiaj za grzechów tyle,
Na pożegnanie rozgrzeszcie mnie.
Jam królem i sługą was wszystkich sie stałem,
Smutkiem ma dusza oplotła się.


  • RSS